„Drużyna Mieszka” na spotkaniu z Januszem Walentynowiczem

Kolejne spotkanie w Klubie Prawicy Bydgoskiej, tym razem z p. Januszem Walentynowiczem, synem śp. Anny Walentynowicz odbyło się w poniedziałek, 3 kwietnia 2017 w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Gdańskiej 10.

Jak zwykle spotkanie poprzedziły liczne komunikaty o najbliższych wydarzeniach w Klubie oraz planowanych wyjazdach, które przekazała prowadząca Klub, p. Teresa Misiewicz.

Szczelnie wypełniona sala świadczyła o wielkim zainteresowaniu osobą śp. Anny Walentynowicz, legendą „Solidarności” , której życie we wzruszający sposób przedstawił jej syn, Janusz.

W pierwszej części spotkania mówił o swym dzieciństwie w Gdańsku, nad którym czuwała troskliwa Mama, starająca się ciężką pracą w stoczni zapewnić spokojne i możliwie radosne dzieciństwo.

Opowiedział też o dzieciństwie i młodości Mamy, która wówczas nie zaznała szczęścia rodzinnego. Mama troszczyła się o to, by syn mógł cieszyć się z drobnych prezentów z okazji Świąt, w pewnym momencie pojawił się nawet wymarzony rower. Sama ubierała się bardzo skromnie. Zawsze wpajała w niego konieczność poszanowania pracy, rzetelność, konieczność wysiłku, trwania w prawdzie.

Zawsze wyczuwała, kiedy Janusz kłamał. „Synku, jeśli coś robisz, to rób to dobrze lub wcale. Musi być cała prawda a nie półprawda”. W swej pracy była bardzo sumienna i rzetelna, była powszechnie szanowana. Zawsze miała czas dla ludzi potrzebujących i pokrzywdzonych z różnych powodów. Pan Janusz opowiadał o nowotworowej chorobie Mamy i o niespodziewanym powrocie do zdrowia, także o krótko trwającym szczęściu, kiedy wyszła za mąż. Śmierć męża i powołanie syna do wojska ponownie wprowadziła smutek w życie śp. Anny.

Wspomniał odwiedziny stęsknionej Mamy na niedostępnym dla cywilów terenie należącym do Marynarki Wojennej, gdzie tę służbę odbywał i gdzie choć z daleka mogli się zobaczyć.

 

Spotkanie Klubu Prawicy Bydgoskiej z Januszem Walentynowiczem

Drugą część spotkania p. Janusz poświęcił kolejnemu okresowi życia Mamy, która widząc zakłamanie rządzących coraz aktywniej poświęcała się sprawom społecznym, dochodząc prawdy i pomagając mniej zaradnym w tamtej rzeczywistości. Wreszcie przypomniał rok 1978, kiedy Mama na ulotkach przeczytała o Wolnych Związkach Zawodowych, kiedy to nawiązała kontakt z Andrzejem Gwiazdą.

Tamte lata wspominał, jako niezwykle aktywne lata Solidarności. W ich domu bywali znani działacze opozycyjni, w tym Lech Wałęsa, który cieszył się wówczas pełnym zaufaniem. Stopniowo jednak zaufanie do niego spadało, choć wciąż pełnił rolę przywódcy. Narastał konflikt, zwłaszcza po pozbawieniu p. Anny Walentynowicz mandatu na I Krajowy Zjazd Delegatów „Solidarności”, w co zaangażował się Lech Wałęsa, gdyż na jaw zaczęły wychodzić jego podejrzane zachowania, również finansowe, czy te, związane ze strajkiem.

Już wtedy zaczęto mówić o Wałęsie jako o TW. Pan Janusz opowiedział też o wielkim bólu Mamy, gdy dowiedziała się o śmierci księdza Jerzego Popiełuszki i o zrealizowaniu związanego z tą śmiercią postanowienia, jakim było postawienie w Suchowoli pomnika zamordowanego przez komunę Kapłana.

Trzecia część spotkania dotyczyła tragicznej śmierci p. Anny Walentynowicz w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 i wydarzeń związanych z jej pochówkiem a właściwie o dramatycznym zaginięciu jej ciała. Pan Janusz poleciał do Moskwy już 12 kwietnia i rozpoznał tam ciało Mamy, które w katastrofie uległo jedynie niewielkim zmianom.

Wspomniał dzień, w którym trumny przyleciały do Polski, ich złożenie na Torwarze, potem pogrzeb i wreszcie podejrzenie, że w trumnie może znajdować się ciało innej ofiary. Rodziny pamiętały o dziwnym rosyjskim zakazie otwierania trumien w Polsce. Kiedy jednak w końcu doszło do ekshumacji podejrzenie okazało się słuszne, gdyż nie było w trumnie ciała ukochanej Mamy.

Dwugodzinne spotkanie z synem legendarnej śp. Anny Walentynowicz wywołało wśród słuchaczy głębokie wzruszenie i refleksje nad zagmatwanymi losami Polek i Polaków również w czasach współczesnych.

Hanna Marchlik

 

„Drużyna Mieszka” na spotkaniu z Januszem Walentynowiczem

 

Aby zobaczyć więcej zdjęć z wydarzenia kliknij tutaj.